Czym jest dla pana zawód kucharza?
Sławomir Kwaśniewski: To przede wszystkim pasja, a nawet styl życia. To zajęcie pełne wyzwań, w którym trzeba po prostu lubić to, co się robi. W tej pracy cenię kontakt z ludźmi, z którymi pracuję, a także zadowolenie gości, dla których gotujemy. Zajmuję się tym już od 20 lat i nie wyobrażam sobie siebie w innym miejscu.
Jakie tradycje kulinarne regionu ceni pan najbardziej? Skąd czerpie pan inspiracje do swoich dań?
Najbardziej cenię to, co nas otacza, czyli wspaniałe dobra Warmii i Mazur – bogactwo lasów, jezior, pól uprawnych. Nasze menu bazuje przede wszystkim na mazurskich rybach, dziczyźnie, grzybach, lokalnych serach czy ziołach. Inspiruję się danym sezonem – latem są to wspaniałe nowalijki, młode warzywa, kwiaty czy zioła. Staram się wtedy tworzyć kuchnię lekką, której podstawą będą młode ryby, sery czy białe mięso. Kartę zmieniamy dwa razy w roku: jest odsłona wiosna – lato oraz jesień – zima. Jeśli chodzi o tę drugą, to tu bardziej skupiamy się na darach lasu – dziczyźnie i grzybach, a także na warzywach okopowych. Wyjątkową formą kulinarnego doświadczenia jest menu degustacyjne, dzięki któremu nasi goście mogą odkrywać różnorodne smaki podczas jednej kolacji.
Romantyczna jest restauracją slow food – co to dokładnie oznacza?
Przede wszystkim to, że mamy kuchnię naturalną, bazującą na naturalnych składnikach i dodatkach. Nie używamy żadnych wzmacniaczy smaku – „wyciągamy” go z produktów, na których pracujemy. Nasza kuchnia skupia się przede wszystkim na tym, żeby wspierać lokalnych dostawców, od których pozyskujemy wyselekcjonowane produkty najwyższej jakości. I w tym kierunku podąża slow food – żeby dbać o to, co nasz region oferuje.